Proszę czekać, ładuję...

 

PoródPoród pamięta się przez całe życie - Położna Mamą

Luty 8, 2015by Ania3

 
To już 4 miesiące od pobytu na porodówce. Zapomniałam co to ból, nie zapomniałam co to poród. Pamiętam jak pojechaliśmy na wizytę kontrolną do Pani doktor, która akurat miała dyżur w szpitalu w którym pracuję jako położna. Poszłam do koleżanek również położnych, aby podłączyły mi standardowo zapis KTG. Pawełku(tak nazywamy mojego męża) został na korytarzu. W zapisie wszystko ok, nawet pokazywały się jakieś skurcze. Czułam je, ale nie żeby mi przeszkadzały. Mocniejsze napinania brzucha miałam już parę nocy wcześniej, wtedy pogłaskałam brzuch, pochodziłam i przeszło.
Ok wystarczy -odłączyłam sobie zapis i poszłam do dziewczyn na plotki w oczekiwaniu na doktor, która musiała zejść na Izbę przyjęć.
Ale ty Anka masz skurcze– zrobiły duże oczy dziewczyny
no mam- i co z tego- bywało gorzej…
Ty…to niech Cie doktor zbada i jak będzie jakieś rozwarcie to, kroplówa(z oxytocyną) i rodzimy?-ciągną temat dziewczyny.
No niech zbada– rzuciłam bardziej żeby zmienić temat. Fakt miałam w samochodzie spakowaną torbę, ale nie brałam pod uwagę, że poród będzie dziś.
Za chwilę na porodówkę weszła doktor . Nie zdążyła nic powiedzieć jak dziewczyny zaczęły jedna przez drugą-ona ma skurcze…a może by dzisiaj urodziła…bo jak ma rozwarcie….
Całą sprawę załatwiły za mnie. Poszłyśmy do gabinetu zabiegowego na fotel, ale jeszcze w drodze zdążyłam tylko rzucić do Pawełku, że może dzisiaj będę rodzić jak się okaże, że mam rozwarcie. Ten przechodząc kolejny poziom w grze na telefonie tylko spojrzał z ukosa, nie wierząc za bardzo. W jego oczekiwaniu miała być akcja niczym z amerykańskich filmów i może nawet z porodem na autostradzie.
Cóż się okazało- rozwarcie na dwa pace, główeczka nisko wstawiona-decyzja-RODZIMY.
Pawełku aż telefon wypadł z ręki jak mu powiedziałam, że zaraz podłączymy kroplówkę naskurczową i jak dobrze pójdzie jeszcze dzisiaj zostanie ojcem. Nikt oprócz nas nie wiedział co się dzieje, jako że szpital do którego przyjechaliśmy był 100 km od naszego domu mieliśmy trochę czasu na np. zakupy tak by zmylić czujność najbliższych.
I zaczęło się- dostałam oxytocynę -trochę poleżałam, poszłam pod prysznic. Pawełku był ze mną, ale póki nic się nie działo wysłałam go na obiad. Gdy wrócił na sali obok zaczęła rodzić inna kobieta -krzycząc- poprawka-drąc się w niebogłosy. Oj zbladł ten mój mężczyzna i z każdym krokiem był coraz bliżej wyjścia.
Chcesz to wyjdź, nie musisz ze mną rodzić, w razie czego mam obstawę– dałam mu wolną rękę widząc jego przerażenie.
Ty też będziesz tak krzyczeć ?-zapytał oczekując negującej odpowiedzi-nie wiem-rzuciłam
To co Anka zbadamy i zobaczymy -weszła w tym momencie koleżanka położna, uniemożliwiając Pawełku ewakuację.
No pięęknie– słyszę czując badanie-ooo wody odeszły….właśnie teraz-dodała zdumiona
I wteeedy się zaczęło- od razu poczułam co to ból porodowy.
Nie martw się zaraz damy ci znieczulenie– miały zadziałać znajomości. Jednak jak to w szpitalu nigdy nic nie przewidzisz-jako, że była to niedziela i jeden anestezjolog na dyżurze w tym właśnie momencie wypadło cięcie cesarskie innej pacjentki. Żadne znajomości nie miały tu racji bytu. Siła wyższa. O niieee – pomyślałam. Jako too…
Nie było dużo czasu na użalanie się, gdyż za chwilę przyszedł kolejny skurcz. Tak skupiłam się na oddychaniu, że nie zauważyłam kiedy minął. Pomyślałam-ok- dam radę.
Jak tylko dziewczyny z innych oddziałów dowiedziały się, że za chwilę zostanę matką wszystkie poczuły potrzebę wsparcia mnie.
No i zaczęły się pielgrzymki. Ja tu sapie a one Cześć Aniaaa, jak tam, fajnie nie…
Yhymmm -nie skomentowałam- ot chciałam znajomości….
Proces odwiedzin przerwał anestezjolog, który właśnie skończył operację.
Po znieczuleniu poszło już szybko. Bólu za dużo nie czułam, ale przez to więcej wysiłku musiałam włożyć w parcie, gdyż znieczulone mięśnie nie współpracowały a wypchnąć małą trzeba było. Czułam jakby kości miednicy tańczyły rozchodząc się na wszystkie strony. Trochę bolesne, ale ja bardziej odbierałam to jako dziwne uczucie.
Ostatnie parcie-słyszę od mojej położnej
Biorę się porządnie w garść i i i jeeeest. Jest mała kruszynka na moim brzuchu. Oddycham cały czas jakby zaraz miał być kolejny skurcz, dziewczyny składają gratulacje, Pawełku nie wie co się dzieje, mała krzyczy a ja szleje z radości. Wszystkie emocje świata były w tamtej chwili w tamtej sali. O godzinie 15 dostałam kroplówkę a o 18,50 Olka była już na świecie.
Tak sobie myślę, co mogło być sukcesem tak szybkiego porodu…chyba to, że macica była przygotowana, w odpowiednim czasie została podana oxytocyna i przede wszystkim, że współpracowałam ze swoim ciałem. Skupiłam się na oddychaniu i rozluźnianiu zyskując lepszy efekt rozwierania się szyjki.
Poród nie jest może wizytą u kosmetyczki, ale jest do przejścia. I tak się zastanawiam czy mówiła bym to samo gdyby miało to trwać jeszcze kilka lub kilkanaście godzin. Myślę, że tak. Wsłuchanie się w swój rytm, umiejętność odpoczynku między skurczami i wiara, że wszystko będzie dobrze to recepta na lekki poród.
Nie muszę chyba dodawać, że żadna z babć na początku nie wierzyła jak zadzwoniliśmy że Olka jest już z nami. Raczej krzyczały na nas że mamy sobie nie żartować na takie tematy i pytały kiedy wracamy z Gdańska bo przygotowały kolację i jak wizyta. Dopiero zdjęcie małej pozwoliło im uwierzyć i wylać tonę łez szczęścia.
Tak działo się 4 miesiące temu, a oczywiście będziemy pamiętać to całe życie. Jak sprawić, żeby te wydarzenia całe to życie wspominać z uśmiechem a nie ze łzami? Ja swój przepis podałam. Mam nadzieję, że znajdzie się tu jeszcze duże receptur, tak aby przyszłe mamy mogły się trochę uspokoić, mniej bać.
Mam nadzieję, że nie tylko ja będę aktywna na tym blogu, ale że wspólnie stworzymy miejsce gdzie można się wygadać, zapytać, poradzić. Pomożecie?
P.s To jest miejsce, gdzie chciałam też po raz kolejny podziękować Anecie- koleżance położnej- przy niej czułam się podczas porodu spokojnie, miałam pełne zaufanie, że wszystko będzie dobrze. Taki wewnętrzny spokój- który po prostu pojawiał się za każdym razem gdy wchodziła na salę. Oddałam się w jej ręce całkowicie. I chyba też dzięki niej jak myślę o swoim porodzie to się po prostu uśmiecham.
 


Proszę Cię o przeczytanie tej informacji zanim klikniesz „Akceptuję” lub zamkniesz to okno. Pragnę poinformować Cię, że Zgodnie z art. 13 ust. 1−2 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.04.2016 (tzw. RODO), zapewniamy bezpieczeństwo danym, które są przetwarzane w ramach działania naszej strony. Proszę Cię o zapoznanie się z Polityką Prywatności naszej firmy. Klikając „Akceptuję” lub zamykając okno, zgadzasz się na warunki przetwarzania swoich danych osobowych wyrażone w Polityce Prywatności.

Ania

3 komentarzy

  • Kasia

    Listopad 18, 2016 o 10:08 pm

    Dziękuję za ten wpis. Wczoraj był nasz termin porodu. Jutro kolejne KTG. Jeśli Synek nie zrobi pierwszego kroku, zostanie poproszony o przyjście do nas, zapewne przy pomocy oksytocyny. Wpis dał mi informację, jak to może wyglądać i przypomniał, że wszystko będzie dobrze, jeśli będę spokojna i skoncentrowana na najważniejszym 🙂

    Odpowiedź

    • Ania

      Listopad 19, 2016 o 2:45 pm

      Cieszę się, że tak to odebrałaś. Powodzenia

      Odpowiedź

  • magda

    Grudzień 5, 2016 o 6:14 pm

    U nas juz 5 dni po terminie. Jesli Córeczka nadal będzie chciała posiedziec w brzuszku to za 2 dni stawiamy sie do szpitala i pewnie zacznie sie wywolywanie. To moja pierwsza ciaza i tak naprawde miałam zupełnie inne wyobrażenie o samym rozpoczęciu porodu… Myślałam chyba ze będzie jak na filmach. A teraz mam w sercu chyba wszystkie uczucia świata łącznie ze zniecierpliwieniem…

    Odpowiedź

Dodaj odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Odwiedź mnie w mediach społecznościowych:

Odwiedź mnie w mediach społecznościowych:

Blog Połoznamama.pl

To miejsce dla wszystkich rodziców, tych obecnych jak i przyszłych. Znajdziesz tu informację dotyczące zarówno samej ciąży, jak i porodu oraz macierzyństwa. Można powiedzieć, że to blog parentigowy, ale ponieważ poruszam wiele tematów tabu więc nie do końca taki zwykły blog parentigowy 😉

Szkoła rodzenia Połóżna z Mamą

To moja stacjonarna szkoła rodzenia znajdująca się w Kwidzynie. Od jakiegoś czasu jestem również położną środowiskową więc jeśli jesteś z Kwidzyna lub okolic koniecznie zajrzyj do zakładki Szkoła Rodzenia.

Facebook

© 2018 Położna mamą. Projekt i wykonanie Ameti Technology.

© 2018 Położna mamą. Projekt i wykonanie Ameti Technology.


Proszę Cię o przeczytanie tej informacji zanim klikniesz „Akceptuję” lub zamkniesz to okno. Pragnę poinformować Cię, że Zgodnie z art. 13 ust. 1−2 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.04.2016 (tzw. RODO), zapewniamy bezpieczeństwo danym, które są przetwarzane w ramach działania naszej strony. Proszę Cię o zapoznanie się z Polityką Prywatności naszej firmy. Klikając „Akceptuję” lub zamykając okno, zgadzasz się na warunki przetwarzania swoich danych osobowych wyrażone w Polityce Prywatności.