99% mam deklaruje, że chce karmić piersią. 98% nawet rozpoczyna ten proces tuż po porodzie, a 70 kontynuuje je po wyjściu do domu. Do zalecanych 6 miesięcy wyłącznego karmienia piersią dociera już tylko 4-6%. Dlaczego? Przede wszystkim brakuje wsparcia młodej mamie w podstawowych problemach. Rynek usług laktacyjnych zaczyna kipieć. Ale czy jest się z czego cieszyć?
Doule na start!
Ostatnimi czasy bardzo popularny ,,zawód”. Swoje zdanie już kiedyś wyrażałam tutaj ( https://www.poloznamama.pl/wkurzaja-mnie-doule/ ), więc nie jest tajemnicą, że za większością przedstawicielek tejże grupy nie przepadam. Żeby być doulą nie trzeba mieć żadnego kierunkowego wykształcenia medycznego. Możesz być Panią księgową, która lubi przy porodzie trzymać rodzące za rączkę, szepcąc im miłe słówka. Może i miałabym inne zdanie, gdybym w swojej pracy zawodowej chociaż raz spotkała kompetentną Panią doulę. Jak więc ktoś, kto nawet nie przeszedł pół zajęć na Uniwersytecie Medycznym może instruować, zalecać, poprawiać sposób karmienia niemowląt. Mało tego, proponować leki. Wszystko to oczywiście w ramach prywatnych usług- a dyplom… kiedyś tam
Promotor karmienia piersią
Sprawa wygląda nieco lepiej, ale…znowu nie ma tu nikogo z zawodem medycznym – położna, lekarz. To osoby, którym kp się spodobało, sami pewnie długo karmili swoje pociechy i ideę naturalnego, najlepszego chcą szerzyć aż po kosmos. Nawet istnieją kursy organizowane przez Centrum Nauki o Laktacji- które wiedzę potrafi przekazać na wysokim poziomie i jasno wytycza kompetencje promotorów. I jeśli w praktyce jest to zachęcanie, promowanie i wspieranie – to chylę czoła. Ale jeśli to udzielanie porad laktacyjnych i znowu (jak Panie doule) zalecanie leków, przystawianie do piersi itp. to halo, halo! To tak jakbym ja – położna- poszła do warsztatu naprawiać samochody tylko dlatego, że lubię nimi jeździć.
Położna
Tak, To jest to. Ale nie byłabym sobą jakbym i tu nie pomachała paluszkiem. Dlatego powstają wszystkie te pseudozawody, że moje koleżanki po fachu mają gdzieś karmienie piersią i żeby szybciej odpykać wizytę patronażową ich porada zawęża się do : ,,Pani poda butelkę”. Jasne, że nie wszystkie, ale wciąż o wiele za dużo. A w kompetencji każdej położnej powinna być umiejętność rozwiązywania problemów laktacyjnych. Można sobie iść na kurs, można kupić płytę cd, można wyczytać z chmur- ale trzeba to wiedzieć. Wysyłanie do innych specjalistów w tym temacie jest niekompetęntne. To położna jest pierwszą osobą, na którą trafia świeżo upieczona mama i to od niej powinna uzyskać pomoc i wsparcie. Czy to w szpitalu czy to w domu w ramach podstawowej opieki zdrowotnej. Dopóki my- położne nie będziemy pogłębiać swojej wiedzy, aktualizować jej- nasze miejsce zajmować będą księgowe, psycholożki, sklepowe- którym podoba się tematyka karmienia piersią i czują niezłe pole do zarobku. ( z całym szacunkiem do księgowych, psycholożek i sklepowych)
Doradca laktacyjny
Certyfikowany Doradca Laktacyjny to nie zawód- to tytuł. Może do mieć tylko położna i lekarz. Nikt więcej. Są to osoby, które mają wiedzę laktacyjną na najwyższym poziomie- co nie oznacza, że położna bez certyfikatu jej nie ma. Doradcy mają wykształcenie medyczne- mało tego aby otrzymać certyfikat niezbędne jest również doświadczenie. Droga do posiadania takiego tytułu jest bardzo długa i wyboista.
Zgłaszając się do doradcy masz pewność , że trafiasz do osoby sprawdzonej, przeszkolonej z aktualną wiedzą i zapleczem medycznym.
Nie daj się zwieść kolorowym stronom w internecie miłośników laktacji. Ich hobby nie jest poparte odpowiednimi kompetencjami. Takie działania mogą dawać więcej szkody niż pożytku. A pamiętaj, że mówimy o Tobie i Twoim dziecku.
5 comments
Thea
12 grudnia, 2018 at 6:29 am
Oj.. Przypomina mi się położna że szpitala… Na prośbę o spotkanie doradcą usłyszałam „wszystkie jesteśmy po kursie”.. Brodawki krwawią, bolą a ona pomacała „cyce” i stwierdziła że z takim chudym pokarmem to i tak trzeba będzie dokarmiac.. Pozdrawiamy, 9-ty miesiąc kp 😀
Jakże cudownie by było gdybyśmy mogły liczyć na prawdziwe wsparcie i pomoc w tak trudnej drodze..
Ania
12 grudnia, 2018 at 12:22 pm
No jest jeszcze dużo do zrobienia w kwestii edukacji. Ale wierzę, że idzie to w coraz lepszym kierunku
Marta
18 grudnia, 2018 at 7:38 pm
U mnie to samo z polozna w domu. Moze butelka? Dopajac woda mozna. A moze wedzidelko za krotkie to do laryngologa prosze isc… a brodawki leczylam 1.5 msc i dalam rade;)
Gdyby nie Pani Ania, to poszlaby w ruch butla. Juz 7 msc corka na piersi;)))
Kasia
1 czerwca, 2019 at 10:11 am
Uważam artykuł za bardzo krzywdzący ..bardzo stereotypowy i oceniający.Wynika z niego,że tylko osoby z medycznym wykształceniem stanowią odpowiednie wsparcie porodowe/laktacyjne ,a cała reszta tylko”trzyma za rączkę ”-z całym szacunkiem ,ale tak jak Panią „wkurzają doule”tak mnie wkurzają położne ,które mimo ukończonych studiów przekazują młodym mamom wiedzę z ciemnogrodu,przy porodzie traktują jak zło konieczne ,a po nim nie stanowią żadnego oparcia .Czy wszystkie?absolutnie nie ,zdarzają się takie z misją i powołaniem ,tak samo jak zdarzają się doule ,które są mądre ,wspierające i nie tylko”lubią sobie posiedzieć przy porodzie ”.Pozdrawiam serdecznie i życzę szerszego spojrzenia na ważne sprawy😉
Ania
16 czerwca, 2019 at 9:21 pm
Opisuję tu tylko i wyłącznie swoje doświadczenia. Oczywiście, że wszystkie położne nie są super, ale ja nie spotkałam jeszcze douli z powołania. Jak tylko będę miała z takową kontakt- od razu nie omieszkam zmienić tego artykułu lub nawet napisac nowego. Obym miała okazję