Proszę czekać, ładuję...

 

Ciążakarmienie piersiąMacierzyństwoJestem w ciąży-karmię dalej - Położna Mamą

Październik 26, 2015by Ania5

Jest mamą- jak wiele kobiet, karmi piersią-jak wiele kobiet. Skąd więc ten wywiad? Karmiła będąc w ciąży, a tego już wiele kobiet nie robi. Bo lekarz nie pozwala, bo nie wiedzą, że można, bo się boją. O swoich doświadczeniach, radościach i trudach- opowiada podwójna mama Ania Kozikowska.
 
W 2013 roku zostałaś po raz pierwszy mamą. Od początku wiedziałaś, że chcesz karmić? Brałaś pod uwagę butelkę?
W mojej rodzinie raczej nie spotykało się kobiet, które nie karmiły swoich dzieci piersią, były to takie pojedyncze przypadki, może dlatego od samego początku kiedy dowiedziałam się o ciąży założyłam, że karmić będę właśnie tak. Dla mnie butelka była nie do końca naturalną sprawą, inna rzecz, że zakodowałam sobie w głowie, że skoro będzie dzidzia to i dzidzia będzie mieć jedzonko z piersi, a nie z proszku – no chyba, że coś byłoby nie tak / byłyby jakieś przeszkody zdrowotne, ale założenie było tylko na KP.
 
Dużo kobiet szybko rezygnuje z powodu ciężkich początków, przy których brak im wsparcia. Tobie się udało pokonać trudności?
Myślę, że miałam fart bo córcia od pierwszych chwil po narodzinach pięknie się przyssała do piersi i była spokojna kiedy czuła, że jestem blisko niej. Przez cały okres karmienia jej była moim najlepszym laktatorem. Szczególnie na początku – zgrałyśmy się ze sobą przede wszystkim dzięki temu, że to ja próbowałam przystawiać się do niej 😛 W szpitalu, po porodzie, nikt nie zwrócił na to zbytniej uwagi – najważniejsze było, że dziecko chce ssać i że przybiera na wadze. Na szczęście bardzo szybko (na 2 dobę po wyjściu ze szpitala) odwiedziła nas położna – autentycznie rewelacyjna osoba, pełna ciepła ale i rozsądku – która z mety skorygowała moją postawę tłumacząc, że teraz jest OK bo malutka ssie ale za kilka miesięcy będę płakać z bólu pleców i to mi odechce się jej karmić 😛 Koniec końców, po tej korekcie, zgrałyśmy się z córcią jeszcze lepiej, tak, że żadna z nas specjalnie nie planowała rozstania z piersią kiedy okazało się, że jestem w drugiej ciąży.
 
No właśnie!
Planowaliśmy z mężem, że chcemy mieć dwójkę dzieci w możliwie niedużej różnicy wieku – tak więc, idąc za tym planem, kiedy córcia miała około 5-6 m-cy zaczęliśmy starać się o drugiego maluszka. Długo nie trzeba było „czekać” bo wbrew opinii o tym, że matka karmiąca nie może zajść w ciążę, nam się udało i to po zaledwie miesiącu starań. Ja nie miałam specjalnych wątpliwości czy przerwać karmienie – przynajmniej w początkowym okresie ciąży – bo córcia była jeszcze malutka i jej pokarm był również potrzebny… małe schody zaczęły się jedynie kiedy na wizytę potwierdzającą ciążę trafiłam nie do swojego lekarza. Dużo usłyszałam o tym, że koniecznie (!) i bezwzględnie (!) muszę (!) odstawić dziecko od piersi bo mój pokarm to niczego nie wnosi bo dziecko ma już rozszerzaną dietę, a jest przecież sztuczne mleko, a co gorsza w ciąży będę miała tylko problemy włącznie z zagrażającym poronieniem. Usłyszeć takie wiadomości od lekarza to ani miłe, ani przyjemne, jednak w jakiś sposób wiążące, szczególnie kiedy samemu lekarzem się nie jest. Idąc za dyspozycją, do czasu całkowitego odstawienia córki od piersi miałam przyjmować Luteinę, aby ciążę podtrzymać i dać sobie szansę na „zmądrzenie” 🙂 Kupiliśmy nawet mieszankę, której córcia nawet nie myślała pić! Na szczęście krótko po tej wizycie dotarłam do mojego lekarza, który prowadził pierwszą ciążę… jakież miłe zaskoczenie pojawiło się kiedy on sam ucieszył się, że karmię w ciąży!!! Momentalnie wszelkie suplementy podtrzymujące ciążę zostały odstawione, a ja mogłam bez wyrzutów sumienia dalej karmić córkę. Pamiętam, że lekarz opowiedział mi wtedy o swojej koleżance „po fachu”, która była w podobnej sytuacji jak ja – przy czym drugiej ciąży akurat nie planowała – i niemałym zaskoczeniem było dla niej ujawnić rychły poród drugiego dziecko jeszcze w tym samym roku, tym bardziej przy karmieniu piersią. Tak i ona, jak i ja, gładko przeszłyśmy okresy drugich ciąż, dzieci rozwijały się prawidłowo, a my nie odstawiłyśmy ich od tego co dobre.
 
Nie poddałaś się powszechnie krążącym opiniom, że karmienie w ciąży może zaszkodzić dzieciom i temu karmionemu i temu w brzuszku? Nie miałaś wątpliwości czy dobrze robisz, upierając się przy swoim?
Oczywiście! Szczególnie po informacjach od pierwszego lekarza pojawiło się mnóstwo wątpliwości – w głowie miałam tylko przewracające się myśli o tym, że na pewno jestem egoistką i wyrodną matką bo sobie uroiłam, że w ciąży będę karmić dalej, a przynajmniej dam sobie na to szansę. Inna sprawa, że zarówno w Internecie, jak i od mojego właściwego lekarza, dostałam dobre bodźce – że nie jest to jakimś wielkim zaskoczeniem, że kobiety w ciąży karmią dalej. Dowiedziałam się również, że często dziecko karmione w okolicy 20 tc samo może odstawić się od piersi ponieważ pod wpływem ciążowych zmian hormonalnych zmienia się również skład pokarmu i dzieciaczkowi „nowa wersja” może po prostu przestać smakować – ja również tak sobie myślałam, że przynajmniej do tego czasu będę chciała karmić córcię dalej, a jeżeli ona uzna, że to dość – to po prostu skończymy. Kończyć nie trzeba było bo nasza „pijawka” ani myślała rozstać się ze swoim amku 😛
 
karmienie w ciąży
 
Jak na karmienie w ciąży reagowali twoi znajomi, bliscy? Dostawałaś “złote rady”?
W delikatnych słowach powiem, że raczej trudno było znaleźć osobę przychylną mojej postawie… Czasem czułam jakbym była sama jedna na świecie i nie miała żadnego wsparcia w tej decyzji. Co chwilę słyszałam, że powinnam skończyć karmienie córki jak najszybciej, generalnie to bez żadnego „uprzedzania” po prostu ją zostawić i tyle. Wiele osób nie interesując się tym co ja o tym myślę z mety opowiadało mi o genialnych pomysłach wychodzenia z domu na cały dzień i zostawienia dziecka pod czyjąś opieką tylko po to, aby zaczęła pić mieszankę, a od piersi się odczepiła. Jednak chyba najbardziej dotkliwe były słowa babci, która w dosyć niewybrednych słowach określiła, że mój pokarm z piersi to dla córki trucizna, a drugiej ciąży na pewno nie donoszę a jeśli już to na pewno dziecko nie urodzi się zdrowe… wręcz w jej oczach byłam wybrykiem natury.
Jak dawałaś sobie radę. Chodzi mi o to, że w ciąży jesteś bardziej zmęczona a nocne karmienia stają się bardziej uciążliwe. Powinnaś się wysypiać a na pewno przez pierś dziecko budziło się ? Jak z dużym brzuchem udawało Ci się przystawić niemałe już dziecko?
Dzielnie 😀 Dobra organizacja to podstawa. Córcia zawsze bardzo ładnie ssała pierś, jadła chętnie i długo, dzięki czemu miałam zawsze mnóóóóstwo pokarmu na jej potrzeby (karmienie na żądanie). Z każdym tygodniem ciąży, kiedy brzuszek się powiększał małym problemem był dla mnie właśnie on. Z jednej strony chciałam dbać o komfort córeczki, aby nigdy nie poczuła się gorsza od bliżej nieokreślonej brzuszkowej jednostki 🙂 a z drugiej bardzo dbałam o dobro i bezpieczeństwo samego brzuszka. Wiele wspólnych nawyków musiało być stopniowo korygowanych, jak choćby to, że do snu córeczka zawsze lubiła być ukołysana – w miarę tego jak rósł brzuszek nie mogłam sobie pozwalać na jej noszenie, szczególnie zbyt długie. W okolicy 13 m-ca córcia była już gotowa na zmianę łóżeczka z niemowlęcego na bardziej dorosłe ale lubiła kiedy kładłam się przy niej i jeszcze merdałam jej plecki lub głaskałam po główce – z początku łóżeczko było wystarczająco duże dla nas obu… potem… no cóż 😛 mamusia sama zajmowała większość przestrzeni 😀
Nocne karmienia przez długi czas drugiej ciąży nie były zbyt problematyczne – w pewnym momencie córcia dreptała do naszej sypialni kiedy się rozbudziła i ładnie zgrywałyśmy się w pozycji leżącej 🙂 Wielkim trudem był okres ząbkowania… to jest bardzo trudny czas dla wszystkich rodziców i ich dzieci… czasem kiedy nie miałam już siły mąż „podmieniał” mnie w noszeniu malutkiej, jednak bliskość mamy jest dla dziecka bardzo ważna w tym czasie, a często zapominałam o własnej niemocy bo chciałam zabrać jak najwięcej bólu jej. Matka musi być w tym czasie naprawdę kreatywna 🙂 Jak sobie przypomnę fantazje córci kiedy wymyślała nowe pozycje do karmienia lub tuliła się tak mocno do brzuszka, że bałam się, że zrobi mu krzywdę… autentycznie nie mam pojęcia jak ze spokojem to przetrwałam! Z drugiej strony nagrodą były buziaki dla brzuszka od córeczki i słuchanie bicia serduszka jej braciszka 🙂 Wszystkie reakcje były takie naturalne, intuicyjne… może dlatego, że chciałam, że mi zależało… a może też, żeby dla zasady nikomu nie dać powodu do tego, żeby „miał rację” z dyskutowaniem o moim karmieniu w ciąży. Przecież byłoby lżej i łatwiej gdyby to mąż wstawał do córki w nocy, a ja mogłabym się spokojnie wyspać… z drugiej jednak strony jak mogłabym jemu to zrobić skoro on chodził równolegle do pracy! Mąż pomagał mi gdzie mógł, a bardziej gdzie ja mu pozwoliłam 🙂 i ta pomoc okazała się być dla mnie bardzo ważnym sprawdzianem wzajemnego wsparcia i oddania.
Przeszłaś trudności “techniczne”, rady samozwańczych specjalistów. Komukolwiek karmienie w ciąży zaszkodziło?
Mimo wszystko zaufałam opinii swojego ginekologa – to on prowadził tak pierwszą, jak i drugą ciążę… wiedziałam, że mogę na nim polegać i że gdyby cokolwiek zagrażało któremukolwiek z dzieci dowiedziałabym się o tym ekspresowo! Regularnie sprawdzał przepływy, dotlenienie maluszka, bicie jego serduszka… każdy jeden element, który miał znaczenie, aby urodzić zdrowe dziecko. Dzisiaj wiem, że dobrze zrobiłam. 🙂 Nasze dzieciaczki urodziły się o czasie – w 40 tc siłami natury, z bardzo dobrymi parametrami, 10/10 w skali Apgar, dobra saturacja i wszystkie istotne parametry bez odchyleń. W dodatku synek miał o 200g wyższą masę urodzeniową od córci, więc ani nie otrułam jednego, ani krzywdy nie zrobiłam drugiemu 🙂 Jednak łatwo nie było przetrwać tego czasu… szczególnie przy braku wsparcia i ciągłych pytaniach o to czy już odstawiłam córkę od piersi.
 
 
Karmisz teraz i jedno i drugie dziecko, czy pierwsze odstawiłaś?
Niestety nie było mi dane karmić w tandemie bo córcia sama zdecydowała się odstawić od piersi. Dzień porodu synka to dzień, w którym ostatni raz karmiłam córeczkę (1 rok 4 miesiące i 21 dni 🙂 mojej radości z karmienia dziewczynki), w szpitalu, w trakcie odwiedzin, w ogóle nie była zainteresowana piersią, a kiedy wróciliśmy do domu malutka tylko uśmiechała się na widok piersi… tak jakby sama naturalnie przekazała „talerzyki” braciszkowi 🙂 Nie zmienia to faktu, że po powrocie do domu borykaliśmy się przez cały miesiąc z naprawdę trudnym czasem bo córcia nie tylko zrezygnowała z piersi ale „odrzuciła” mnie od siebie (nie chciała się przytulać, nie pozwalała się kąpać czy przewijać… tak jakby zapomniała o moim istnieniu, jakbym była dla niej obcą osobą), choć przez cały czas byłyśmy razem i nikt inny poza przede wszystkim mną się nią nie opiekował.
Pierwszy miesiąc był ciężki, szczególnie dla mnie jako matki, z drugiej jednak strony daliśmy sobie radę całą rodziną, a ja dalej karmię już tylko synka, choć i jego technika ssania piersi jest zuuuupełnie inna niż córeczki. Po części przy synku uczyłam się karmienia od nowa 🙂 Chłopaczek ma inny charakter, jest bardzo niecierpliwy, łakomy, łatwo się rozprasza i ma zupełnie inne potrzeby niż dziewczynka. Jednak to czego nauczyłam się przy córeczce było dla mnie bazą wiedzy do poznawania syna, a efekt z tego taki, że karmimy się już prawie 8 miesięcy i jesteśmy nałogowymi „mlekocholikami” 😀
Synka zamierzam karmić przynajmniej tyle co córcię, a jeżeli będę mogła dłużej – będę to robić bo wiem, że warto! Naocznie widzę, że nasze dzieci są dużo bardziej odporne na przeziębienia czy choroby niż inne maluchy, które nie były karmione piersią, nie są alergikami. Bardzo ważne jest dla mnie też, że mam z obojgiem dzieci bardzo wyjątkową więź, którą wiele razy wypominał mi mąż 😉 a być może w przyszłości pojawią się dodatkowe zalety, które będą wypływały z tego, że karmiłam – zobaczymy, na pewno potrzeba tu czasu i tego, aby jeszcze troszeczkę podrosły 🙂 Z pewnością dla mnie rewelacyjną jest perspektywa znacznie zmniejszonego ryzyka zachorowania na raka piersi, właśnie dzięki karmieniu!!! Przynajmniej na mnie karmienia działają totalnie odprężająco i relaksująco, wyciszam się i nic, żadne problemy nie istnieją bo jestem ze swoim maluchem, który patrzy na mnie swoimi ufnymi oczkami 🙂 No i dla mnie jest też taki prywatny babski bodziec – po każdej ciąży bardzo szybko wróciłam do figury sprzed ciąży, a na dzień dzisiejszy moja sylwetka jest nawet lepsza niż w liceum 😛
Ale przyznaj, że karmienie piersią jest teraz mało popularne. Widok matki karmiącej w publicznym miejscu nie raz budzi oburzenie wśród ludzi. Co dopiero karmienie z widocznym brzuszkiem.
Fakt… czasem mam wrażenie, że karmienie piersią to jakaś nisza… zjawisko niepopularne, a wręcz niepożądane. Wiele razy słyszałam komentarze, że karmienie piersią jest obrzydliwe, że jest to po części erotyczne (!?) doświadczenie dla kobiety, że widok matki karmiącej w miejscach publicznych jest nie na miejscu…
Pamiętam kiedy córeczka była mała i musiałam przełamać swój, po części, wstyd że muszę pokazać światu pierś bo dziecko jest głodne i trzeba je nakarmić. No i cóż z tego wyszło… to chyba było jedno z najbardziej wartościowych doświadczeń jakie mnie spotkały – jestem matką, a moje dziecko jest głodne – kto jest ważniejszy??? Moje dziecko czy krzywe spojrzenia przypadkowych osób, których nigdy więcej nie będę widzieć? Oczywiście, że moje dziecko!!! Nie byłabym w stanie znieść smutku własnego malucha, który jest głodny, który niemalże błaga o jedzenie…! Moje dziecko jest i ma być dla mnie najważniejsze, i tak właśnie zawsze było i będzie 🙂 Potem jeszcze wiele razy karmiłam na ławce w parku, w tramwaju czy w autobusie, w galerii handlowej… wiele razy widziałam krzywe spojrzenia (szczególnie od starszych osób, u których przecież naturalne było karmienie piersią), jednak zdecydowanie częściej widziałam porozumiewawcze uśmiechy, zrozumienie i ciepło od właśnie tych przypadkowych ludzi, o których myślałam, że z pewnością będą chciały mnie zlinczować 🙂 zatem nie taki Diabeł straszny jak go malują! Zaskoczenie było równie częste, kiedy drugą ciążę było już widać, a ja karmiłam starsze dziecko, jednak nigdy te reakcje nie były dla mnie tak istotne jak właśnie swoje dzieciaczki… Może to siła matki? Może to siła mnie jako człowieka? A może w pewnym momencie po prostu się wyłączasz i nie interesuje Ciebie nic poza własnym szczęściem, które jest przy piersi, bez względu na to czy jest to jeden maluch, tandem czy jesteś w ciąży… mamusie to naprawdę bardzo silne jednostki, nie da się nas tak łatwo zajechać bo dla dobra własnego dziecka jesteśmy w stanie znieść praktycznie wszystko 🙂
 
 
Jesteś doświadczoną karmiącą mamą. Nie każda kobieta decyduje się na karmienie naturalne bo nie ukrywajmy wymaga ono dużo poświęcenia. Z perspektywy czasu, komentarzy jakie Cię spotkały będziesz polecać pierś?
Moja mleczna droga to już lekko ponad 2 lata, nie zawsze było łatwo, jednak satysfakcja z dawania własnym dzieciaczkom tego co jest dla nich bardzo cenne jest powodem do ogromnej dumy, bez względu na ewentualne, negatywne komentarze osób z zewnątrz. 🙂 Inna sprawa, że karmienie piersią dało mi jako matce i jako kobiecie mnóstwo siły, przede wszystkim dlatego, że sama byłam w stanie wykarmić swoje dzieci – każdy kolejny kilogram, który dzieciaki przybierały tylko dzięki mojemu pokarmowi był dla mnie powodem do dumy i fruwania kilka metrów nad ziemią 🙂
 
Nie zrezygnowałaś również ze swoich ambicji, z rozwijania siebie…
Z siły i motywacji jaką dawały mi maluchy wyszła również dodatkowa zaradność do chwytania się nowych, bardzo ważnych dla mnie przedsięwzięć, jak choćby otworzenie własnej firmy (pomimo stałego etatu) przy dwójce, bądź co bądź, maleńkich dzieci. Oczywiście, żeby nie było tak oryginalnie, to właśnie moje dzieci zainspirowały mnie do tego przedsięwzięcia bo firma (Atelier Mammitique) zajmuje się szeroko pojętym rękodziełem dla najmłodszych. Zatem wilk syty i owca cała!!! 😀
 
Dużo kobiet zachodząc w drugą ciążę dzwonią do mnie co teraz robić. Zawsze zachęcam je by nic nie zmieniały, uspokajam, że nikomu krzywdy nie zrobią. A co Ty byś im powiedziała?
Aby wsłuchały się w potrzeby swoich dzieci i zaufały swojej intuicji, podpartej opinią własnego lekarza, do którego mają zaufanie, bo to on powinien najlepiej wiedzieć czy ciąża rozwija się prawidłowo i czy nie ma żadnych przeciwwskazań do dalszego karmienia piersią. Z pewnością nie słuchałabym opinii koleżanek, które nigdy nie karmiły lub karmiły z własnego wyboru bardzo krótko bo karmić piersią naprawdę warto, nawet, a może szczególnie, w kolejnej ciąży 🙂 Okazuje się, że jest tak wiele grup wsparcia, nastawionych pro-karmienie piersią, choćby na Facebook’u – tam każda mama karmiąca zachodząc w drugą ciążę dostanie meeega dużo ciepła i wsparcia!!!
 
 
Aniu bardzo dziękuję Ci za tę inspirującą rozmowę, pokazujesz, że mama może wszystko, wbrew fałszywym opiniom i przekonaniom. Nie jest łatwe stawić czoła przeciwnościom, ale udowadniasz naocznie, że warto. Mam nadzieję, że każda kobieta, która stoi przed podjęciem decyzji o kontynuowaniu karmienia przy ciąży, zainspiruje się Twoją historią i nabierze dużo siły i wytrwałości


Proszę Cię o przeczytanie tej informacji zanim klikniesz „Akceptuję” lub zamkniesz to okno. Pragnę poinformować Cię, że Zgodnie z art. 13 ust. 1−2 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.04.2016 (tzw. RODO), zapewniamy bezpieczeństwo danym, które są przetwarzane w ramach działania naszej strony. Proszę Cię o zapoznanie się z Polityką Prywatności naszej firmy. Klikając „Akceptuję” lub zamykając okno, zgadzasz się na warunki przetwarzania swoich danych osobowych wyrażone w Polityce Prywatności.

Ania

5 komentarzy

  • Sue

    Październik 29, 2015 o 12:25 pm

    Bardzo dziękuję za ten wywiad! Właśnie zaszłam w drugą ciążę, wciąż karmiąc rocznego syna. Zanim trafię do lekarza, postanowiłam sprawdzić, czy nie będę robić krzywdy Maleństwu, jeśli będę karmić starsze dziecko. Weszłam na blog, na który zagłosowałam, a tu taka niespodzianka – najnowszy post w tym temacie! 🙂 I tak bardzo pozytywny:) Dziękuję!

    Odpowiedź

    • Ania

      Październik 30, 2015 o 10:14 am

      Bardzo się cieszę, że udało mi się wpasować w zaistniałą potrzebę. Proszę karmić i niczym się nie stresować. Mamy dowód naocznej osoby, że karmienie w ciąży nie szkodzi.
      P.s. Dziękuję za głos

      Odpowiedź

  • Trzecia Ania

    Listopad 6, 2015 o 6:01 pm

    To może i ja się włączę do dyskusji. Wiem doskonale, że nasze społeczeństwo nie jest przychylne do publicznego karmienia piersią (a szkoda, bo to najlepsze, co mama może dać dzidzi); sama jako matka karmiąca spotykałam się z dziwnym wzrokiem albo komentarzami pod nosem, że świecę piersią na wierzchu. Jednak mimo tych niezbyt miłych sytuacji nigdy nawet przez myśl nie przeszło mi żeby z tego zrezygnować. Jestem z tego faktu dumna, i trzymam kciuki, żeby najmłodszy skarb Ani też jak najdłużej mógł z tego dobrodziejstwa korzystać. Podziwiam ją za odwagę i gratuluję rozsądku. Widać, że dla niej priorytetem zawsze było dobro dzieci. Oby takich mam było jak najwięcej 🙂 Autorce gratuluję bloga – trafiłam na niego po raz pierwszy i na pewno jeszcze nie raz tu zajrzę!

    Odpowiedź

    • Ania

      Listopad 11, 2015 o 6:39 pm

      Dziękujemy za miłe słowa. Zapraszamy jak najczęściej

      Odpowiedź

  • anna

    Kwiecień 3, 2016 o 11:31 pm

    Podpisuje sie pod tym artykulem nogami i rekami. Sama na wlasnym ciele doswiadczylam tego co wzyej opisane.Wykarmilam core do 2 roku zycia bedac w drugiej ciazy.Sama po tym czasie odstawila miedzy czasie nie za specjalnie jedzac nic innwgo przybrala 20 kilo. Teraz do porodu zostalo mi 7 dni mala czesto trzyma moje piersi lub wklada reke za biustonosz bo ja to relaksuje…drugiemu dziecku ez tego nie odmowie jak Dobry Bog pozwoli. Bo to najpiekniejsza przygoda jaka nam sie przytrafia za tego okresu. Pozdrawiam wszystkie Anny..

    Odpowiedź

Dodaj odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Odwiedź mnie w mediach społecznościowych:

Odwiedź mnie w mediach społecznościowych:

Blog Połoznamama.pl

To miejsce dla wszystkich rodziców, tych obecnych jak i przyszłych. Znajdziesz tu informację dotyczące zarówno samej ciąży, jak i porodu oraz macierzyństwa. Można powiedzieć, że to blog parentigowy, ale ponieważ poruszam wiele tematów tabu więc nie do końca taki zwykły blog parentigowy 😉

Szkoła rodzenia Połóżna z Mamą

To moja stacjonarna szkoła rodzenia znajdująca się w Kwidzynie. Od jakiegoś czasu jestem również położną środowiskową więc jeśli jesteś z Kwidzyna lub okolic koniecznie zajrzyj do zakładki Szkoła Rodzenia.

Facebook

© 2018 Położna mamą. Projekt i wykonanie Ameti Technology.

© 2018 Położna mamą. Projekt i wykonanie Ameti Technology.


Proszę Cię o przeczytanie tej informacji zanim klikniesz „Akceptuję” lub zamkniesz to okno. Pragnę poinformować Cię, że Zgodnie z art. 13 ust. 1−2 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.04.2016 (tzw. RODO), zapewniamy bezpieczeństwo danym, które są przetwarzane w ramach działania naszej strony. Proszę Cię o zapoznanie się z Polityką Prywatności naszej firmy. Klikając „Akceptuję” lub zamykając okno, zgadzasz się na warunki przetwarzania swoich danych osobowych wyrażone w Polityce Prywatności.