Proszę czekać, ładuję...

 

WszystkieA czekoladki gdzie? Czyli czy robić prezenciki dla położnej i lekarza - Położna Mamą

Lipiec 25, 2017by Ania2

Czekoladki, kwiatki, winko? Bardziej kreatywne pomysły? Trzeba dać czy raczej głupio? Jeśli tak to kiedy? Prezenty lubi każdy, ale czy każdemu wypada je przyjmować? W jakiej sytuacji tak a w jakiej nie?
Myślę, że te i jeszcze inne pytania pojawiają się w głowie po jednej i po drugiej stronie. Czasami położna może czuć się skrępowana przyjmując podziękowanie, a i pacjentka też komfortowo się nie czuje. No ale przecież wypada….Chyba…
Jest pewien typ pacjentek, które już przez porodem mają przygotowany tzw. zestawik. Coś słodkiego, kawka w ładnej torebeczce. Jeszcze nie zdążysz przyjąć na oddział a gifcik już stoi na biurku. I szczerze mówiąc- nienawidzę, czegoś takiego! Od razu widzę wyraz twarzy pt: ,,No to teraz lepiej się mną zajmiecie, nie?” Lubią tak robić zwłaszcza mamy pacjentek, sędziwe już Panie, które wprost potrafią powiedzieć: ,, No przecież wiem, jak to działa” Dodając na wychodne: ,,córka leży na 6.”
Jeśli uda się takiej zatroskanej babci upchnąć z powrotem te zdechłe czekoladki to pół biedy. Gorzej jak trafi się babcia asertywna i na dodatek wysportowana, której nie zdążysz paczuszki oddać. Mimo wszystko problem mam w obu sytuacjach. ,,Dowód wdzięczności” (zanim cokolwiek zdążę zrobić….) stoi w dyżurce. Pójdę do tej pacjentki – powiedzą: ooo zobacz- dostała Merci- przyszła. Nie pójdę do pacjentki od razu powiedzą: ooo zobacz –  dostała Merci- nie ma jej, widocznie za mało.
Także, jeśli ktoś myśli nad paczuszką przed to na mnie niech lepiej nie trafia. I większość moich koleżanek też.

A co z podziękowaniem po wszystkim?

Nie powiem, jest to miłe. Ale…nikt też tego nie oczekuje. Chociaż wrzucając anegdotę, czasami, zwłaszcza na niedzielnych dyżurach, kiedy sklepik szpitalny zamknięty a słodkiego chce się jak nie wiem co, wymyślałyśmy z koleżankami, że obok naszych nazwisk, które wiszą na tablicy z dyżurnymi,  napiszemy, która jaki tort lubi i może wtedy ktoś się kapnie, że dzisiaj może nam podziękować.
Oczywiście nigdzie głośno nikomu o tym nie mówiłyśmy bo zasada też jest taka, że im bardziej się przy kimś napracujesz tym mniej możesz liczyć na ,,cukierka”. Dlatego w naszym zawodzie nikt nie czeka, aż ze słowem do widzenia postawisz coś na biurko.
Muszę się przyznać, że kiedyś ktoś podziękował mi za pomoc w karmieniu piersią i na pewno o tym nie zapomnę. Byłam wtedy na początku swojej pracy zawodowej w szpitalu. Pamiętam, że pomagałam przystawić malucha za każdym razem kiedy był głodny, pomimo że mama całkiem dobrze sobie radziła. Bardziej mówiłam, niż coś robiłam. Nagadałam się wtedy, że hoho. Ale ,,zaprzyjaźniłam” się z Tą pacjentką, do tego stopnia, że gdy przyszłam na dyżur i okazało się, że dzień wcześniej została wypisana było mi przykro, że się nie pożegnałyśmy, że nie dałam jej kopa motywacji na wyjście. Minął chyba miesiąc i nagle widzę jak o 22 w nocy jakaś para szarpie się z ochroną, że oni muszą na chwilę wejść. To była TA pacjentka, która ze swoim mężem przyjechali mi podziękować. Tłumaczyli się, że dopiero teraz, ale nie mają z kim zostawić noworodka, że byli już trzy razy, ale nie było mnie. KOSMOS. Dostałam od nich piękny świecznik, którego nie zapaliłam do dziś (mija już jakieś 8 lat), żeby przypadkiem się nie zniszczył, nie wypalił.
Wiedziałam, że byli mi wdzięczni za to co zrobiłam (chociaż dokładnie tak samo zachowuję się w stosunku do wszystkich innych pacjentek), nie oczekiwali ode mnie nic w zamian, nie liczyli, że np. przyjadę do nich do domu po zniżce czy cokolwiek innego. Przyjęłam ten świecznik tylko dlatego, że do naszych relacji nic nie wnosił. Nigdy potem ich nie spotkałam.
Ale zdarzają się nam też sytuacje naprawdę niemiłe, kiedy pod bombonierką znajdujesz kopertę z pieniędzmi. Nie dość, że jest to strasznie niewdzięczne, to jeszcze nielegalne. Pamiętam jak na dyżurze  taka bombonierka została wręczona, ale przez cały dzień nikt nie miał czasu jej otworzyć. Dopiero nocna zmiana odkryła drugie dno. Po pierwsze od kogo to, po drugie kto ma teraz oddać. Ten co dostał, a już jest w domu, czy ten co odkrył. Paranoja. Naprawdę mamy swoje pensję- czy wysokie, czy niskie nie ważne- na życie nam starcza. Jeśli chcemy dodatkowych pieniędzy idziemy do drugiej pracy. Przestrzegam wszystkich, żeby nie stawiać nas w tak niekomfortowej sytuacji. To może się skończyć dużo bardziej nieprzyjemnie niż warte te banknoty.
Jeśli już naprawdę jesteś szczególnie zadowolona z opieki np. napisz do przełożonych list z podziękowaniem, poleć tą osobę swoim koleżankom. Naprawdę nie musisz robić zakupów bo pochwała na piśmie jest dużo bardziej warta niż  kawa.  A największym podziękowaniem dla mnie osobiście jest, gdy pacjentka przychodzi do porodu w kolejnej ciąży i mówi, że mnie pamięta i modliła się żeby na mnie trafić.
Można zyskać większe podziękowanie, jak powierzenie zdrowia i samopoczucia swojego i swojego dziecka w najważniejszej chwili życia?
Jest jeszcze jedno, miłe podziękowanie, a o którym dużo osób nie pamięta. Słowo dziękuję. Tak po prostu
 


Proszę Cię o przeczytanie tej informacji zanim klikniesz „Akceptuję” lub zamkniesz to okno. Pragnę poinformować Cię, że Zgodnie z art. 13 ust. 1−2 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.04.2016 (tzw. RODO), zapewniamy bezpieczeństwo danym, które są przetwarzane w ramach działania naszej strony. Proszę Cię o zapoznanie się z Polityką Prywatności naszej firmy. Klikając „Akceptuję” lub zamykając okno, zgadzasz się na warunki przetwarzania swoich danych osobowych wyrażone w Polityce Prywatności.

Ania

2 komentarzy

  • Magdalena

    Wrzesień 27, 2019 o 8:11 pm

    Pięknie napisane. Brak przesady 🙂 ja jestem po 1-ym porodzie kilka lat temu i niedługo wracam do tego samego szpitala. Przyznam szczerze, że po porodzie byłam wykończona i bardzo ale to bardzo chciałam wyjść szybko do domu. Czułam się ekstremalnie samotna i bezradna. Położne miałam bardzo miłe i pielęgniarki z neonat też bardzo pomagaly. W dniu wyjscia już samo ogarnięcie naszego powrotu do domu tak nas przyćmiło, że nie pomyśleliśmy o czekoladkach… Było nam strasznie głupio, ale poszliśmy po zwykłym dziękuję. Tym razem przyszykuję coś wcześniej, bo wiem, że czeka na mnie wspaniały personel. Każdy mówi, że to Wasza praca. Zgadza się. Ale każda osoba, która pracuje powinna dostać czasem jakieś podziękowanie. Kelnerowi też płacimy napiwek. A co dopiero osobom na które mogłysmy liczyć w tak ciężkim czasie. Pozdrawiam wszystkie polożne i pielęgniarki, które wykonują swoją pracę z pasją i cieszą się ze szczęścia swoich podopiecznych. Merci 😆

    Odpowiedź

    • Ania

      Wrzesień 29, 2019 o 1:19 pm

      😀😀😀Dziękujemy😀😀😀

      Odpowiedź

Dodaj odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Odwiedź mnie w mediach społecznościowych:

Odwiedź mnie w mediach społecznościowych:

Blog Połoznamama.pl

To miejsce dla wszystkich rodziców, tych obecnych jak i przyszłych. Znajdziesz tu informację dotyczące zarówno samej ciąży, jak i porodu oraz macierzyństwa. Można powiedzieć, że to blog parentigowy, ale ponieważ poruszam wiele tematów tabu więc nie do końca taki zwykły blog parentigowy 😉

Szkoła rodzenia Połóżna z Mamą

To moja stacjonarna szkoła rodzenia znajdująca się w Kwidzynie. Od jakiegoś czasu jestem również położną środowiskową więc jeśli jesteś z Kwidzyna lub okolic koniecznie zajrzyj do zakładki Szkoła Rodzenia.

Facebook

© 2018 Położna mamą. Projekt i wykonanie Ameti Technology.

© 2018 Położna mamą. Projekt i wykonanie Ameti Technology.


Proszę Cię o przeczytanie tej informacji zanim klikniesz „Akceptuję” lub zamkniesz to okno. Pragnę poinformować Cię, że Zgodnie z art. 13 ust. 1−2 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.04.2016 (tzw. RODO), zapewniamy bezpieczeństwo danym, które są przetwarzane w ramach działania naszej strony. Proszę Cię o zapoznanie się z Polityką Prywatności naszej firmy. Klikając „Akceptuję” lub zamykając okno, zgadzasz się na warunki przetwarzania swoich danych osobowych wyrażone w Polityce Prywatności.